Dlaczego wiedza o kryzysie klimatycznym nie zawsze przekłada się na działanie?
Żyjemy w epoce paradoksu. Z jednej strony, dane naukowe na temat zmian klimatycznych są alarmujące i powszechnie dostępne. Z drugiej, obserwujemy znaczącą rozbieżność między deklarowaną troską o planetę a codziennymi zachowaniami. Jako psychologowie i badacze społeczni często spotykamy się z pytaniem: dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest złożona, jednak jej kluczowy element leży nie tyle w braku wiedzy, co w potężnym wpływie, jaki wywiera na nas otoczenie społeczne. Nasze proekologiczne wybory – lub ich brak – są w znacznie większym stopniu, niż nam się wydaje, determinowane przez opinie, postawy i zachowania ludzi wokół nas.
Potrzeba przynależności jako fundament wpływu grupy
U podstaw naszej podatności na wpływ społeczny leży jedna z najbardziej fundamentalnych ludzkich potrzeb – potrzeba przynależności. Jako istoty społeczne jesteśmy biologicznie i psychologicznie „zaprogramowani” do tworzenia i podtrzymywania więzi. Lęk przed odrzuceniem i społecznym ostracyzmem jest potężnym motywatorem, który skłania nas do adaptowania swoich zachowań do tych, które są akceptowane w naszej grupie odniesienia. W kontekście ekologii oznacza to, że jeśli w naszym otoczeniu – rodzinie, grupie znajomych czy środowisku zawodowym – dbanie o środowisko nie jest wartością cenioną lub jest wręcz wyśmiewane, podjęcie prośrodowiskowych działań staje się aktem społecznej odwagi. I odwrotnie, przynależność do grupy, dla której takie zachowania są normą, znacząco zwiększa prawdopodobieństwo ich podjęcia i utrwalenia.
Normy społeczne: niewidzialny reżyser naszych ekologicznych decyzji
Psychologia społeczna wyróżnia dwa kluczowe rodzaje norm, które wpływają na nasze postępowanie. Pierwsze to normy opisowe – czyli nasze spostrzeżenia na temat tego, jak większość ludzi faktycznie się zachowuje. Widok sąsiadów niestarannie segregujących śmieci może prowadzić do wniosku: „Skoro inni tego nie robią, to moje jednostkowe działanie i tak niczego nie zmieni”. Badania, między innymi autorstwa Roberta Cialdiniego, wielokrotnie potwierdziły, że komunikaty odwołujące się do norm opisowych (np. „75% gości w tym hotelu używa ręczników wielokrotnie”) są znacznie skuteczniejsze w modyfikacji zachowań niż apele ogólne.
Drugi typ to normy nakazowe (powinnościowe), które odnoszą się do tego, co jest w danej grupie społecznie aprobowane lub dezaprobowane. To przekonanie o tym, co „powinno się” robić. Czasem te dwie normy są ze sobą sprzeczne. Możemy wiedzieć, że „powinno się” oszczędzać wodę (norma nakazowa), ale jednocześnie obserwować, że większość osób w naszym otoczeniu tego nie robi (norma opisowa). W takich sytuacjach siła normy opisowej często okazuje się dominująca, ponieważ dostarcza nam wygodnego usprawiedliwienia dla bezczynności.
Konformizm informacyjny i pułapka niepewności
Kolejnym mechanizmem jest konformizm informacyjny. Pojawia się on w sytuacjach niejednoznacznych, gdy nie jesteśmy pewni, jak należy postąpić. Problemy ekologiczne, ze względu na swoją skalę i złożoność, często są postrzegane jako takie właśnie sytuacje. Indywidualna osoba może czuć się zagubiona, zastanawiając się, czy jej rezygnacja z plastikowej słomki ma jakikolwiek realny wpływ na stan oceanów. W stanie tej niepewności naturalnie spoglądamy na innych, traktując ich zachowanie jako źródło informacji i wskazówkę do właściwego postępowania. Jeśli obserwujemy, że osoby, które cenimy lub uważamy za kompetentne, bagatelizują problem, istnieje duże prawdopodobieństwo, że sami przyjmiemy podobną postawę. To nie tyle świadoma decyzja, co poznawczy „skrót”, który pozwala nam zredukować niepewność i dyskomfort psychiczny.
Tożsamość grupowa: kiedy „bycie eko” staje się częścią „nas”
Teoria tożsamości społecznej (opracowana przez Henriego Tajfela i Johna Turnera) pokazuje, że sposób, w jaki o sobie myślimy, jest ściśle powiązany z grupami, do których należymy. Identyfikując się z daną grupą, przejmujemy jej wartości, normy i cele jako własne. Jeśli proekologiczne nastawienie jest centralnym elementem tożsamości naszej grupy – na przykład jesteśmy członkami klubu rowerowego, grupy wegan czy lokalnego stowarzyszenia działającego na rzecz przyrody – to dbanie o środowisko staje się elementem budującym nasze poczucie własnej wartości i pozytywnej odrębności. Działania prośrodowiskowe przestają być wtedy obowiązkiem, a stają się sposobem na wyrażenie i potwierdzenie tego, kim jesteśmy. Z tego mechanizmu wynika siła oddziaływania wszelkich ruchów i społeczności, które budują swoją tożsamość wokół wspólnych, proekologicznych wartości.
Wnioski dla skutecznych zmian
Zrozumienie psychologicznych mechanizmów wpływu grupy jest kluczowe nie tylko dla lepszego poznania samego siebie, ale także dla projektowania skutecznych interwencji na rzecz środowiska. Zamiast koncentrować się wyłącznie na edukacji i apelowaniu do indywidualnego sumienia, należy skupić się na kształtowaniu i promowaniu norm grupowych. Podkreślanie, że coraz więcej osób podejmuje pożądane działania (aktywowanie normy opisowej) oraz budowanie poczucia wspólnoty wokół proekologicznych celów (wzmacnianie tożsamości grupowej) może przynieść znacznie trwalsze i szerzej zakrojone efekty niż najmocniejsze nawet argumenty naukowe kierowane do pojedynczych osób. Nasze decyzje środowiskowe, jak wiele innych, zapadają bowiem w kontekście społecznym – i to właśnie w nim należy szukać klucza do realnej zmiany.

