Płynna granica między rzeczywistością a wyobraźnią, pastelowa abstrakcja, światło i myśli.

Dlaczego mózg czasem myli rzeczywistość z fantazją? Granica poznania

Codziennie nasz mózg przetwarza niezliczoną ilość informacji, budując spójny obraz rzeczywistości. Jednak czasem ta precyzyjna maszyna popełnia błędy. Granica między tym, co rzeczywiste, a tym, co wyobrażone, bywa bardziej płynna, niż mogłoby się wydawać. Zjawisko to nie jest jedynie ciekawostką neurologiczną, ale ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia, jak funkcjonujemy – od procesu uczenia się przez kreatywność aż po zdrowie psychiczne.

Neuronowe podstawy mylenia faktów i fantazji

Klucz do zrozumienia tego zjawiska leży w sposobie, w jaki mózg koduje i odtwarza wspomnienia. Kiedy doświadczamy jakiegoś zdarzenia, aktywowana jest sieć neuronalna, która rejestruje nie tylko suche fakty, ale także emocje, zapachy, dźwięki i wrażenia cielesne. Kiedy później przywołujemy to wspomnienie, mózg nie odtwarza go z idealną wiernością, jak odtwarzacz wideo. Przeciwnie – rekonstruuje je na nowo, często korzystając z podobnych ścieżek neuronalnych, które uaktywniają się podczas fantazjowania lub planowania przyszłości.

Badania z wykorzystaniem funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) pokazują, że zarówno przywoływanie autentycznych wspomnień, jak i żywe wyobrażanie sobie czegoś, angażuje nakładające się na siebie obszary mózgu, w szczególności hipokamp i sieć trybu domyślnego. To właśnie ta neurobiologiczna „wspólnota” systemów odpowiada za to, że czasem tak trudno jest nam odróżnić to, co naprawdę przeżyliśmy, od tego, co jedynie sobie wyobraziliśmy.

Kiedy wyobraźnia przejmuje kontrolę? Rola emocji i sugestii

Emocje pełnią tutaj rolę potężnego katalizatora. Intensywne przeżycia emocjonalne, zarówno pozytywne, jak i negatywne, „zapisują” wspomnienia w sposób bardziej trwały i wyrazisty. Paradoksalnie, ten sam mechanizm, który zapewnia nam żywą pamięć o ważnych chwilach, może też wzmocnić fałszywe wspomnienia, jeśli towarzyszyły im silne emocje. Gdy coś intensywnie i wielokrotnie sobie wyobrażamy, zwłaszcza w stanie pobudzenia, nasz mózg może zacząć traktować tę fantazję jak coś, co miało miejsce w rzeczywistości.

Nie bez znaczenia jest też wpływ sugestii, szczególnie w kontekście społecznym. Pytania prowadzące czy sugestywne opowieści innych osób mogą stać się „surowcem”, z którego nasz umysł, działając na zasadzie efektywności, zbuduje spójną, lecz zniekształconą narrację. Proces ten niekoniecznie wynika ze złej woli, ale jest efektem naturalnej tendencji mózgu do uzupełniania luk w pamięci i tworzenia logicznej całości.

Kiedy płynna granica staje się problemem?

W większości przypadków lekkie „przesiąkanie” fantazji do rzeczywistości jest nieszkodliwe, a nawet pożyteczne – stanowi fundament empatii, kreatywności i zdolności do planowania. Problem pojawia się wówczas, gdy zjawisko to staje się nadmierne i zaczyna negatywnie wpływać na codzienne funkcjonowanie.

Może się to objawiać pod postacią natrętnych, realistycznych koszmarów, trudności z oddzieleniem wspomnień traumatycznych od obecnej, bezpiecznej sytuacji (co jest częste w PTSD), lub jako trwałe, fałszywe przeświadczenia, które nie poddają się korekcie mimo dowodów. W skrajnych przypadkach, takie zaburzenia percepcji rzeczywistości mogą być elementem poważniejszych schorzeń, jak zaburzenia psychotyczne. W takich sytuacjach kluczowe jest zrozumienie, że nie jest to kwestia „braku silnej woli”, a realny, neurobiologiczny problem, wymagający profesjonalnego wsparcia.

Zrozumienie, dlaczego nasz mózg czasem myli rzeczywistość z fantazją, pozwala nam z większą łagodnością i ciekawością podchodzić do własnych doświadczeń. Pokazuje, że nasza percepcja nie jest jedynie biernym odbiornikiem, ale aktywnym, twórczym procesem. Świadomość tej płynnej granicy to nie tylko wiedza akademicka, ale także narzędzie do lepszego rozumienia siebie i innych, a przede wszystkim – do bardziej empatycznego spojrzenia na złożoność ludzkiego umysłu.